niedziela, 27 lutego 2011

Brachydaktylia typu D

Porządkujemy. Lecz się rozpada.
Scalamy znów. I rozpadamy się sami.

Wcześnie kłaść się i wstawać. Podobno wtedy czasu jest więcej. Już niedługo może tak być. Na razie budujemy sobie schrony z ubrań i książek, nie uporządkowanych jeszcze po przeprowadzce, chowamy się za nimi przed sobą, przed wzajemną złośliwością napędzaną zmęczeniem. Lustro odbija lustro, energia trwoni się nadaremno. Więc można tylko kłaść się jak najwcześniej, powtarzając sobie, że jutro będzie inaczej. I budząc się oglądać dłonie, wciąż są za małe, zbyt krótkie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz